Drukuj
Aktualności
Odsłony: 6036


Najstarsza piekarnia w Czyzowicach byla prawdopodobnie piekarnia Adolfa Glenca na Kaczym Dole, obok Rutki (dzis ul. Srodkowa nr 22 - p. Dera), wlasciciel mial przezwisko "Kuchman". W 1935r. jego corka Maria wyszla za maz za piekarza i cukiernika Fryderyka Czoka, ktory po tesciu przejal zaklad. Piekarnia byla czynna do 1942r., to jest do czasu wcielenia jej wlasciciela do armii niemieckiej. Na ul. Wodzislawskiej pod nr 79, gdzie obecnie zamieszkuje p. Maria Nielaba, tez byla piekarnia. Wlascicielem byl Franciszek Piwalek. W 1929r. nabyli ja Emilia i Jan Szkatula, rodzice obecnej wlascicielki. Po Franciszku Piwalku piekli w niej kolejno: p. Placzek, p. Szymiczek i Florian Sitek do 1945r. Po nim Edmund Mucha, az do 1953r. t.j. do czasu wybudowania wlasnej piekarni. Od tego czasu piekarnia pod nr 79 jest nieczynna. W 1937r. (obecnie ul. Wodzislawska nr 84) powstaje nastepna piekarnia. Wlasciciel jej, Jan Nowak nie byl piekarzem. Dzierzawili ja i piekli w niej chleb, a czasem kolacze nastepujacy piekarze: Edmund Mucha do 1945r., Jozef Plutowski do poczatku 1949r., nastepnie Franciszek Fojcik do pazdziernika 1960r. W tym tez roku piekarnia przestala istniec.

Edmund Mucha urodzil sie 18.10.1911r. w Mszanie. Tam tez uczeszczal do szkoly podstawowej polskiej i niemieckiej. Po jej ukonczeniu, rodzice chcieli by ich syn zostal szewcem. Zaczal terminowac u szewca, ale mu to sie nie podobalo. Postanowil zostac piekarzem. Zapisal sie do szkoly zawodowej w Biertultowach. Praktycznej nauki zawodu uczyl sie w piekarni u Cofalika i Oslizlego w Polomii. Po ukonczeniu tej szkoly otrzymuje tytul czeladnika piekarskiego. Kiedy dowiedzial sie, ze w Bluszczowie "jest piekarnia, a nie ma piekarza", postanowil tam sie przeniesc. Tam tez poznal swoja przyszla zone Albine Helczyk. W lutym 1937r. odbyl sie ich slub, a w czerwcu przeprowadzili sie do Czyzowic, do nowo wybudowanej przez Jana Nowaka piekarni gdzie pracowal az do frontu. Kiedy do Czyzowic wkroczyla Armia Czerwona, zostaje przeniesiony do Jedlownika, do piekarni, ktorej wlascicielem byl p. Barteczko i piecze chleb dla zolnierzy rosyjskich. Czasem udaje mu sie czesc chleba rozdac znajomym. Wojna zabrala caly dorobek zycia panstwa Muchow. Po wojnie pierwszy chleb dla cywilow piekli z "wygospodarowanego" u ruskich jednego worka maki, na pozyczonym weglu. Do nastepnych wypiekow sprowadzali make z mlyna Katarzyny Henkel z Turzy Sl. Przywozila ja pani Albina na rowerze. Nie zawsze starczylo dla niej maki. "Wczoraj tu bylas, dzisiaj zas przyszlas" - mawiala wlascicielka mlyna. W 1953r. wybudowali dom, a w nim piekarnie (rog ul. Dworcowej i Wiejskiej). Rok pozniej urodzil sie im trzeci juz syn Jerzy (pierwszy - Norbert 1941r., drugi - Bronislaw 1949r.). Najmlodszy mial przejac fach po ojcu. Przez caly czas panstwo Albina i Edmund Muchowie sami pracowali w piekarni. codziennie wstawali o 3-ciej rano, i przerabiali okolo 600 kg maki na chleb, wg receptury, ktora otrzymywali z cechu. Piekli tez bulki. Przed wojna i w czasie okupacji, ciasto na bulki zarabiali w malej misce. Praca byla ciezka. Wszystko wykonywali recznie. Dopiero w altach piecdziesiatych zakupili maszyne do wyrabiania ciasta. Po ciezkim dniu w piekarni pan Edmund chetnie zagladal do swoich golebi. Byly to "polnioki". Lubil je karmic, dogladac i obserwowac. Cieszyla go tez praca na roli. Z mysla o niej kupil traktorek, a pozniej traktor. Marzyl, ze kiedy przejdzie na emeryture, bedzie gospodarzyl na polu. Nie doczekal tego. Zmarl 24.01.1985r. Wczesniej, bo w wieku 17 lat zmarl nagle jego syn Jerzy, ktory mial objac po ojcu zaklad, i ktory sie w tym kierunku ksztalcil. Za swoja dlugoletnia prace otrzymal liczne dyplomy:

Po smierci wlasciciela piekarnia byla czynna okresowo. Obecnie dzierzawi ja Czeslaw Drazkowski.

Franciszek Fojcik ur. 15.07.1921r. w Marklowicach. Tam tez w latach 1927-35 uczeszczal do szkoly podstawowej. Po jej ukonczeniu, postanowil zostac piekarzem i wstapil do szkoly zawodowej w Biertultowach. Nauka trwala 3 lata. Praktykowal w piekarni w Biertultowach, pod okiem mistrza piekarniczego Gustawa Glaba. Szkola ta dala mu tytul czeladnika piekarniczego i upowazniala go do samodzielnego prowadzenia piekarni, ktora niebawem otworzyl w Marklowicach. Do wypieku chleba potrzebna jest maka zytnia w ilosci 30% i pszenna 70%, woda, sol i kwas. Kwas, to troche ciasta chlebowego z dnia poprzedniego. Wieczorem nalezy go "zarobic" czyli dodac do niego cieplej wody i dodac maki zytniej. W nocy, okolo godz. 3-ciej, dodac reszte maki i wody z sola. Wszystkie skladniki dokladnie wymieszac i odstawic na okolo 4 godziny do cieplego miejsca, do wyrosniecia. Po wyrosnieciu wazyc odpowiednie porcje i wkladac do "slomionek" (formy do wypieku chleba). W czasie okupacji i po wojnie istnial tzw. "hausbak" - wypiek domowy. Gospodynie przygotowywaly ciasto na chleb w domu, a do upieczenia przynosily do piekarni. Czasem ktos przyniosl sama make i tez otrzymywal chleb, ale po zaplaceniu "za robota". Tego nikomu nie wolno bylo odmowic. W 1949r. ozenil sie z Aniela Zamarska z Czyzowic i niedlugo potem piekl chleb dla Czyzowian. W 1950r. urodzila im sie corka Daniela. Piekli codziennie dwa wypieki po 140 chlebow, a w soboty jeszcze wiecej. Pod koniec 1960r. wybudowali wlasna piekarnie. Po ciezkiej pracy w piekarni, oddawal sie swojemu hobby, spacerom z owczarkiem niemieckim, Arina z Merkopolu. Arina byla psem obronnym II stopnia - wilczasta. Przed kazda wystawa trzeba bylo jej poswiecic duzo czasu. Tych wystaw bylo wiele, samych zlotych medali zdobyla 18. W 1974r. otrzymala tytul Zwyciezca Polski. W 1961r. Franciszek Fojcik jest juz mistrzem piekarniczym i moze przyjac do zakladu uczniow. Wychowal i wyszkolil ich 20. Dwoch z nich, Andrzej Kasparek i Pawel Bugla praktykujac w jego piekarni uzyskalo tytul technika piekarniczego. Panstwo Fojcikowie dbali o odpowiednia atmosfere w swoim zakladzie. Wszystkie posilki spozywali zawsze punktualnie przy jednym stole z uczniami. W czasie swojej dlugoletniej pracy zostal uhonorowany licznymi dyplomami:

Od 1989r. jest na emeryturze, je chleb z tego samego pieca, tyle ze piecze go jego uczen Tomasz Wierzgon.


Bronislawa Slanina